tło

niedziela, 20 grudnia 2015

Kniazie i Płazów - ruiny cerkwi i stare cmentarze

Wycieczkę na wschodnie kresy Polski zaczęliśmy trochę nietypowo, bo w nocy. I to jakiej nocy! Nie dość, że księżyc jest w tym roku najbliżej ziemi to jeszcze ma być zaćmienie. Świetlista tarcza księżyca ukazała nam Roztocze w tajemniczej poświacie, a lekkie mgły unoszące się tuż nad ziemią subtelnie uzupełniły ten niesamowity obraz.
Księżyc w pełni nad Roztoczem

Wzięłam głęboki oddech rześkim powietrzem, a trzciny zaszeleściły wesoło jakby ciesząc się z nocnych odwiedzin.

W Oleszycach zatrzymaliśmy się przy opuszczonej cerkwi wsłuchując się w ciszę śpiących mieszkańców.
Opuszczona cerkiew w Oleszycach
Noc spędzamy w aucie na skraju lasu, w okolicy Narola. Musieliśmy pozasłaniać okna kurtkami, bo nie sposób było zasnąć w tak jasną noc.
Poranek na Roztoczu
O świcie zastaliśmy scenerię z pogranicza snu i jawy. Tak jakby natura chciała wprowadzić nas w klimat ruin cerkwi i starych cmentarzy,  do których za chwilę dojedziemy.
Opuszczona cerkiew  Zaśnięcia Matki Bożej w Płazowie z 1936 roku
Słońce wzeszło równie szybko jak ostatnie resztki snu z powiek. Bo jak tu być sennym, gdy na naszej drodze pojawia się piękna bryła opuszczonej cerkwi. Cerkwi, która nie trafiła na odpowiedni czas, by nacieszyć się życiem. Wybudowana niedługo przed wojną nie miała okazji długo funkcjonować, a po wojnie wiadomo  jak było ...
Opuszczona cerkiew w Płazowie

Ruina cerkwi w Płazowie

Cerkiew w Płazowie
Minęliśmy Narol, w którym byliśmy również rok temu. W Łukawicy zafascynowała nas ozdobna brama z murkiem wyglądającym na bardzo stary. Poprzednim razem zupełnie ją przeoczyliśmy! Weszliśmy niepewnie na podwórko, gdzie budynek w kiepskim stanie miał w oknach jakby szpitalne zazdrostki. W sumie to nie mieliśmy pewności czy ktoś tam mieszka, więc po cichu się wycofaliśmy.
Brama w Łukawicy
Łukawica

Po drodze mijamy skrawki wsi, które zachowały dawny charakter.

Woli Wielkiej tak samo jak kiedyś najbardziej przykuł moją uwagę omszony mur.
Cerkiew w Woli Wielkiej
Skręcamy z głównej drogi na bardziej dziurawą, ale za to jaką widokową. Roztoczańskie przestrzenie bliskie memu sercu...

Roztoczańska przestrzeń

Zagłębiamy się w las, a piaszczysta droga prowadzi nas do niewielkiej wioski przesyconej pamiątkami historii. Kniazie były przed wojną dużą wsią z ponad 2 tysiącami mieszkańców, głównie wyznania greckokatolickiego. Jak nietrudno się domyśleć, po wojnie wioska praktycznie przestała istnieć.



Wchodzimy na dość duży cmentarz pełen słynnych nagrobków bruśnieńskich. Niektóre są przewrócone, inne tylko ułamane, ale wiele zachowało się w całej okazałości. 

Przyglądam się nieruchomym twarzom, które wbrew pozorom wiele mówią.







Cmentarz w lesie, otoczony zwykłym płotkiem, otulony nieujarzmioną roślinnością.

Wioska z nielicznymi gospodarstwami ma charakter dawnej polskiej wsi. Oczywiście jestem tym widokiem absolutnie zachwycona. Drewniane płotki, stajnie z lokalnego kamienia i obowiązkowo kwietny ogródek przed drewnianym domem. Kropką nad i jest bocianie gniazdo na słupie.
Kniazie

Kniazie

Zza starych drzew ukazują się nam potężne mury cerkwi, zniszczone bezlitosną historią.


Pomyśleć że po tych schodkach wchodziłoaż 5500 parafian! W sąsiedniej Lubyczy Królewskiej nie było cerkwi, więc przychodzili na nabożeństwa do Kniazi.
Aktualizacja: 
dostałam maila od pana Pawła, który zwrócił uwagę na podaliczbę wiernych, pozwolę sobie zacytować mały fragment z dość obszernego wyjaśnienia:
"Patrząc na mapy i mniej więcej kto do jakiej cerkwi przynależał nie ma szans, by pod cerkiew w Kniaziach przynależało 5500 wiernych, bo sam region tyle osób wyznania greckokatolickiego nie posiadał, a wierni dzielili się na dwa obiekty."
W sąsiedniej Lubyczy Kameralnej znajdowała się cerkiew, jak również w wielu najbliższych wioskach tego regionu. Do tego należy wziąć pod uwagę, że większość mieszkańców Lubyczy Królewskiej stanowili Żydzi. 



Murowana cerkiew w Kniaziach została wybudowana w latach 1798 – 1806.
Nie możemy się nadziwić, jak ktoś miał tupet, czelność i w ogóle tak chory pomysł, żeby pomalować ściany świątyni w jakieś bezsensowne napisy i rysunki. 






Obok cerkwi jest jeszcze jeden cmentarz. Trochę mniejszy od poprzedniego, ale nagrobki na nim wydają się na prawdę stare. 

Kilka krzyży wyróżnia się wielkością, w przeciwieństwie do pozostałych, zapadających się w ziemi.

Wygląda na to, że natura robi sobie psikusy przyozdabiając krzyże w fantazyjne kształty mchu.


Kniazie wryją się w naszej pamięci i pozostawią potrzebę wrócenia tu o różnych porach roku. A tymczasem to dopiero początek odkrywania wschodnich kresów Polski, czeka na nas jeszcze sporo ciekawych miejsc, w tym również tych mniej znanych.

25 komentarzy:

  1. Z poświaty księżyca wyłoniła się nostalgiczna, tajemnicza i sielska kraina...Uwielbiam wschodnie klimaty, bo sama tam mieszkam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w wyjątkowym rejonie mieszkasz!

      Usuń
  2. NIESAMOWITA przygoda, chylę czoła.
    świetny materiał - brawa za zdjęcia.

    Dobrze że umiem czytać cyrylicę, to radzę sobie we wszystkich miejscach gdzie ich ślady przetrwały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezmiernie miło za tak pozytywny komentarz, dziękuję!

      Usuń
  3. Co za obserwacje, co za przeżycia, co za wspaniała wycieczka!!! Tyle godnych uwagi szczegółów, zachwyciłam się tym miejscem. Pozdrawiam i życzę zdrowych, radosnych, rodzinnych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również przesyłam najlepsze życzenia świąteczne:)

      Usuń
  4. Urokliwe miejsce, a wyprawa nocą musi być świetną przygodą :) Dla tak pięknych zdjęć było warto ;) Miejsce magiczne i fotorelacja - pierwsza klasa!
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję niezmiernie za miłe słowa. Faktycznie czasem warto pójść późno spać, albo wstać o świcie, żeby zobaczyć coś w innym świetle. Również Was pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Cuda nad cudami. Już wiem, jaki jeszcze rejon Polski chcę zwiedzić w pierwszej kolejności.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam zainspirować :) Cały wschód Polski jest wart odwiedzenia. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Ciekawa relacja, tym bardziej, że to miejsca zapomniane. Piękne zdjęcia, krajobrazy, architektura. Dziękuję za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuję za motywujący komentarz :) Te zapomniane miejsca są często ciekawsze od typowo turystycznych, dlatego lubię o nich pisać. Pozdrawiam

      Usuń
  7. świetny pomysł z tym wyjazdem w nocy :) rewelacyjny klimat, uwielbiam takie nocne mgły unoszące się nisko nad polami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najlepsze jest to, że w ogóle nam nie przyszło do głowy, że będziemy robić zdjęcia w nocy, ale zobaczywszy ten księżyc, te mgły, tę niemal upiorną cerkiew...:) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Niesamowite jest to ile historii musi się kryć za tą wioską. ;]
    Piękne zdjęcia.
    Wesołych Świąt! ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Marzy mi się taka wyprawa na Kresy Wschodnie, m.in. również w celu zobaczenia cerkwi rozrzuconych na Pogórzu. Ładny i ciekawy post.
    Pozdrawiam i Wesołych Świąt życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może kiedyś odważę się wybrać w opuszczone miejsca, przyznaję, że mnie to kręci :) Ładne zdjęcia, jest klimat!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mega ciekawe i urokliwe miejsca o których raczej niełatwo uraczyć jakichkolwiek informacji! Wartościowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne okolice i zdjęcia... a te nocne to już w ogóle, niesamowita atmosfera! Trochę mi tylko przeszkadza, że poziome zdjęcia wyjeżdżają poza białe tło postu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po raz kolejny sprawdza się przysłowie "Cudze chwalicie, swego nie znacie..."

    Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Na ścianę wschodnią chcę się wybrać, wieczyście to odkładam... w 2016 chyba się zmobilizuję i zobaczę w PL coś więcej niż tylko okolice Krakowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kniazie. Niczym nasz Poczciwy Królik Wołoski czy też Płonna. Z tym, że ta świątynia jest dużo, dużo większa. Przypomina trochę cerkwie Zamieszańców z Rzepnika lub Wejnerówki. Te również wzniesione są w stylu bizantyjskim.
    Pięna wyprawa. Historia była tak samo okrutna dla całej wschodniej Polski. A może to nie historia, może - to My? ...

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Klimat wiosek to coś fantastycznego. Ruiny cerkwi w Kniaziach są ekstra, a tym co rysują po ścianach dawniej kazałbym uciąć ręce, lecz w dzisiejszych czasach wystarczy odciąć dostęp do internetu i nie wiem co by było dla nich dotkliwszą karą ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda,że wcześniej nie natrafiłem na Pani bloga.
    Buszowałem ostatnio po Roztoczu i dotarłem do Kniaziów. Ostatnia potężna lipcowa burza powaliła sporo drzew w okolicy cerkwi i cmentarza.Szczęśliwie drzewa upadając zwaliły się na schody,a nie na mury cerkwi.Ocalało się też wiele cmentarnych krzyży bruśnieńskich, a z uwagi na powalone drzewa nie wchodziłem dalej. Jeszcze co do do cerkwi, kręcono w niej oscarową"Idę" i to chyba filmowcy ponaklejali na ścianach cerkwi papierowe "freski".Pozostała polichromia jest w kiepskim stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykra sprawa z tą burzą, to przypomina o tym, że takie miejsca są bardzo ulotne, za chwilę może już ich nie być. A to ciekawostka z tą Idą. Pozdrawiam i zapraszam częściej

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...